Zadzdrość wiąże się z poczuciem własnej niedoskonałości. Człowiek wie, że nie jest idealny i dlatego jest zazdrosny, bo może druga osoba widzi w kimś innym coś lepszego od niej samej. Znamy zazwyczaj swoje wady i możemy pomysleć, że one są zbyt wielkie, że partner/ka nie jest do końca zadowolona z przebywania z nam i jak patrzy na kogoś innego to może widzi w tej osobie kogos lepszego od nasi. Z tego się moim zdaniem rodzi zazdrość.
Może się to wiązać z ideą "Tylko winny się tłumaczy" i "Najlepszą obroną jest atak zawczasu"....
Jeżli mamy coś na sumieniu jesteśmy zazdrośni o to drugie (chęć posiadania więcej niż nam się należy, ponieważ jesteśmy zazdrośni również o tą trzecią połówkę). Nie wiem czy to prawda ale zawsze mnie to zastanawiało.
Albo jak Gutek powiedział... jesteśmy dla siebie zbyt surowi i myślimy, że są setki lepszych, a zazdrość jest jedyną deską ratunku....
_________________ "... Out of the silent planet We are...."
"Of all the things I`ve lost I miss my mind the most"
Dobrze,że mi przypomniałeś p01ss0n bo zapomniałem napisać o tym.
Jeszcze zazdrość rodzi się z tego, że chcemy mieć tą drugą osobe tylko dla siebie, uważamy że jest taka fajna "rzecz", że chcemy mieć to tylko dla siebie. Czyli zazdrość sie rodzi z somolubności człwieka.
Najbardziej skrajną formą zazdrości jest zazdrość urojona, w psychopatologii nazywana zespołem Otella. Przejawia się ona np. podejrzewaniem partnera o notoryczne zdrady, sprawdzaniem partnera i kontrolowaniem jego działań.
Wiecie co moim zdaniem zazdrość jest konsekwencją niepewności.... w naszych czasach kiedy dzieciaki w naszym wieku co chwia zmieniają partnerów szukamy bezpieczeństwa..... chcemy znaleść kogoś kto nam je zagwarantuje..kiedy już znajdziemy taką osobe chcemy ją mieć tylko dla siebie... boimy sie ja stracić....chcemy żeby zauważała tylko nas......czujemy sie zazdrośni.....
Jednak to nie świadczy o miłości, ale o zaborczości...podobno - tak mówił ksiądz - zazdrość oznacza brak zufania..brak miłości, a jedynie chęć posiadania kogoś tylko dla siebie...
Ja staram sie nie być zazdrosna...ale czasem...heh....np. kiedy mój chłopak jedzie gdzieś ze swoją byłą...wiem że oni nic nigdy już ze sobą......ale jednak ukłucie jest.....ale mu ufam.....
dobra zeszłam z tematu... uważam jednocześnie, że brak zazdrości u naszych partnerów nie oznacza, że im na nas nie zależy... poprostu ufają nam...i napewno w jakis sposób to odczuwają ta zazdrość.......
Jednak to nie świadczy o miłości, ale o zaborczości...podobno - tak mówił ksiądz - zazdrość oznacza brak zufania..brak miłości, a jedynie chęć posiadania kogoś tylko dla siebie...
Ksiądz akutar nie powinien byc autorytetem w tych sprawach.
Najbardziej skrajną formą zazdrości jest zazdrość urojona, w psychopatologii nazywana zespołem Otella. Przejawia się ona np. podejrzewaniem partnera o notoryczne zdrady, sprawdzaniem partnera i kontrolowaniem jego działań.
Czyżbym posiadała taki zespół??? nie no bez pzresady jestem zazdrosna ale ta zazdrosc nie bierze sie z tego ze czuje sie nie ładna, czy nieatrakcyjna-wiem ze pociągam facetów jednak nie wykorzystuje tego i nie daje powodów mojemu partnerowi do zazdrosci no nie wspominajac o tym forum:)
Problem raczej tkwi w tym ze czuje sie niedoceniona....a moze to uraz po porodowy I szlak mnie trafia jak zachwyca sie byle gównem u jakiejs jałówki
Po tym co tu przeczytałam to dochodze do wniosku, ze zazdrość jest be, a skoro ona to i ja.
A tak poza tym to po tych postach dochodzę do wniosku, że chyba nie warto się z nikim wiązać....
_________________ Życie człowieka jest samotne, biedne, bez słońca, zwierzęce i krótkie. /TH/
Oj nie mów tak... Sama wiesz że każde lekarstwo w niodpowiednich dawkach jest trucizną...
_________________ "... Out of the silent planet We are...."
"Of all the things I`ve lost I miss my mind the most"
Ozzy Osbourne
aShAnTi [Usunięty]
Wysłany: 2005-03-30, 18:10
nikita napisał/a:
Po tym co tu przeczytałam to dochodze do wniosku, ze zazdrość jest be, a skoro ona to i ja.
A tak poza tym to po tych postach dochodzę do wniosku, że chyba nie warto się z nikim wiązać....
Nie ukrywam , ze to co napisałaś bardzo mnie zaskoczyło, uważam że bardzo przesadzasz<jak ja z moją zazdroscia> nie uwazam , żebyś była be chyba ze chcesz za taka właśnie uchodzić
Po tym co tu przeczytałam to dochodze do wniosku, ze zazdrość jest be, a skoro ona to i ja.
A tak poza tym to po tych postach dochodzę do wniosku, że chyba nie warto się z nikim wiązać....
Z drugiej strony jeżeli jesteśmy zazdrośni o swoją partnerkę/partnera to jeżeli ona/on to widzi to przynajmniej wie, że nam na niej zależy. [Jeśli już to wie, to nie powinna dawać więcej powodów do zazdrości. [oczywiście powody powodami, najgorzej jak jedna ze stron uważa że wcale tego nie robi, a druga strona odwrotnie ] Chyba ta zazdrość się jednak trochę przydaje. (oczywiście w odpowiednich dawkach - szkoda trochę, że nie można ich określić/unormować).
No tak już jest, że wszyscy jesteśmy ludźmi, ale każdy jest inny.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum