Pomógł: 1 raz Wiek: 22 Dołączył: 08 Maj 2004 Posty: 392 Skąd: Łódź
Wysłany: 2006-01-19, 13:43 Hooligans
Czas na kolejną, nędzną recenzję mojego autorstwa!
Green Street Hooligans
Film opowiada o losach Matta Burbancka (Elijah Wood aka Frodo Baggins), który został wrobiony przez współlokatora z zamożnej rodziny van Holdenów w kokainę. Nie ma mowy, aby ktoś z van Holdenów wyleciał z Harvardu, jakby to wyglądało? Obiecuje jednak, że kiedy już skończy studia, pomoże Mattowi stanąć na nogi, jak tylko papa van Holde wygra wybory. Matt wyjeżdża do Londynu, do swojej starszej siostry Shannon. Ojciec jest dziennikarzem Timesa, ciagle go nie ma, matka zmarła kilka lat temu, więc to wyglądało na jedyne rozsądne wyjście.
Będąc na miejscu poznaje męża swojej siostry, zwanego Steve. Nagle pojawia brat Steva, Pete, który chodzi na mecze piłki nożnej. Aby nie przeszkadzać szczęśliwym małżonkom w romantycznej kolacji, Matt wybiera się z Pete'm na meczyk ukochanego klubu Pete'a i jego wesołych kompanów z pijalki piwa - West Ham United. Szybko okazuje się, że sam mecz nie ma większego znaczenia, liczy się reputacja, o którą trzeba walczyć z 'kibicami' innych drużyn, a Matt nagle znajduje się w samym środku tego wszystkiego... tylko co z tego wyniknie?
Heh, z moich osobistych doznań, musze powiedzieć, że film jest interesujący. Pete jest przywódcą swojej firmy GSE (i nie mam tu na myśli firmy w znaczeniu spółki gospodarczej), której legendarny przywódca i założyciel Major nie przewodzi już od 10 lat. Chłopaki mają swoich najgorszych wrogów, którymi są kolesie z Millwall. Mordobicie obowiązkowe, na każdym kroku. Fabuła jest zakręcona jak czapka Alibaby, poznajemy przeróżne wątki panów kibiców, niedokończone porachunki z wściekłym Terrym, motyw śmierci syna podczas ustawki, wszechogarniającą chęć zemsty, nienawiść do wszystkiego co związane z dziennikarstwem (wiadomo, że pismaki same bujdy piszą w tych gazetach, a później ludzie to czytają i wierzą we wszystko co napisane!)... przełomowym momentem filmu jest pokojowy powrót legendarnego Majora (cała sytuacja trochę zaskakuje, i bardzo dobrze!). Na ulicach toczy się wojna, nie ma innego słowa na to co się w tym filmie dzieje.
Ogólnie polecam film, fajnie się po psykach piorą. Film jest dość pomysłowy, jak chociażby wstawienie ściemy o kręceniu filmu z Cameron Diaz i Hugh Grantem, przed stacją koeljową, kiedy na naszych bohaterów czekała inna ekipa z kordonem powitalnym (zamiast kwiatów, gazrurki i inne narzędzia). Jak ktoś ma problemy z oglądaniem filmowej (czyli fikcyjnej) przemocy, to odradzam, może mu coś strzelić w psychice... a zaprawdę, ręka noga mózg na ścianie!
A teraz wszyscy zaśpiewajmy radosną pieśń kibiców WHU:
I am blowing bubbles
Pretty bubbles in the sky!
_________________ My soul is painted like the wings of butterflies
Fairy tales of yesterday, they grow BUT NEVER DIE
I can fly, my friend!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum