Forum otwartych umysłów
Forum dla wszystkich i o wszystkim, a zwłaszcza dla tych co mają otwarty umysł.

| FAQ |  Szukaj |  Użytkownicy |  Grupy |  Mapa Google |
| Rejestracja |  Zaloguj |  Album |

Poprzedni temat «» Następny temat
Witold Werner - Co po H-H…
Autor Wiadomość
Paszczak000 



Znak zodiaku:
panna

Zaproszone osoby: 54
Pomógł: 92 razy
Wiek: 22
Dołączył: 27 Lut 2004
Posty: 6755
Skąd: Łódź
Wysłany: 2005-08-11, 09:47   Witold Werner - Co po H-H…

Niech ktoś to wreszcie powie. W większości swojej masy hip-hop jest muzyką przerażająco pustą, pozorowaną do tego stopnia, że wielu odmawia jej prawa bycia nazywaną muzyką. W warstwie tekstowej żenująco prostacka – a jednak ma ogromną liczbę zaprzysięgłych wyznawców.
Wierzcie lub nie, ale w lutym kupiłem pierwszy w życiu sprzęt CD i od tej pory maniakalnie kolekcjonuję płyty. Nie to żebym wcześniej w ogóle nie słuchał muzyki, ale mój zbiór kaset był raczej skromny, ostatnio coraz rzadziej do nich zaglądałem, a nieznajomym z mieszaniną zażenowania i poczucia inności przyznawałem, że jestem muzycznym dyletantem. Kupno odtwarzacza okazało się dla mnie – nieco atechnicznego – rzeczywiście rewolucją: pewnie wszyscy już dawno się przyzwyczaili do faktu jak wygodnie zmienia się ścieżki na płytce, bez konieczności denerwującego czekania, aż taśma przewinie się do odpowiedniego utworu.

Specjalistą pewnie nadal nie jestem, natomiast moje poczucie inności nasiliło się. Poza bowiem pewnymi odstępstwami (spróbuję przekazać to, o co mi chodzi nie szafując nazwami konkretnych wykonawców) słucham rocka. W różne strony – metal, punk, hard, progresywny, w każdym razie gitara i perkusja muszą być najważniejsze.
Nie ma w moim słuchaniu wiele ideologii. Najbliżej mi chyba do punków – choć akurat ta muzyka najłatwiej zbacza w stronę muzycznego banału – ale nie mógłbym, wzorem Johnny’ego Rottena, nosić koszulki „Pink Floyd – I hate it”. Byłem, co prawda, na tegorocznym Jarocinie (pod głębokim wrażeniem rewelacyjnej atmosfery), ale moje preferencje zależą od muzycznego wyrafinowania, a nie wyznawanych przez poszczególne frakcje wartości.
Skąd poczucie inności? Chronologicznie wygląda to tak. Kilka lat temu w muzycznym obiegu królowało techno i byłem wówczas przekonany, że gusta masowej publiki sięgnęły dna – nic mniej wartościowego chyba już się wymyślić nie da. Ze zdumieniem słuchałem o wielogodzinnych sesjach w dyskotekach i na wolnym powietrzu, podczas których ludzie pozwalali się atakować jednostajnemu beatowi w towarzystwie banalnej linii melodycznej z syntezatora.
Któregoś razu poznałem nastoletniego chłopaka – syna znajomych. I to od niego usłyszałem zdanie, że „hip-hop jest super”. Moje pojęcie o tej muzyce pochodziło głównie od małoletnich sąsiadów, z których okien hip-hop docierał do mojego pokoju. Wyglądało to na sezonową i raczej niszową twórczość.
Minęło kilka lat, podczas których z konsternacją obserwowałem rosnący zasięg zjawiska. Dwa lata temu znajoma licealistka, gdy ironicznie stwierdziłem, że jeszcze rok i o hip-hopie wszyscy zapomną, stwierdziła, że na jej wyczucie zjawisko się utrzyma. O sile rażenia niech świadczy fakt, że osoba ta – generalnie erudytka – nie słyszała nie tylko o Queen lub Deep Purple, ale nawet o Dire Straits czy Metallice.
W międzyczasie przepracowałem kilkanaście miesięcy w szkole, mając świetną okazję przyjrzenia się młodszej młodzieży. „Ze wszystkich stron jak motyw ten sam słyszysz dźwięk” – mówiąc słowami piosenki Karela Kryla. Hip-hop, ziomal, zajawka, zioło. Powtarzalność, zamknięcie, zawężenie pola widzenia. Ślepa wiara w to, że nie ma nic innego, więc nawet nie warto sprawdzać, nie mówiąc już o szukaniu.
Jak zrozumieć sukces hip-hopu? Zaczynając od najbardziej widocznej warstwy, czyli jak to brzmi, stwierdzam kpinę z muzyki. Nie tylko z jakiejkolwiek harmonii muzycznej, ale przede wszystkim z odkrywczego ducha. Słyszę (z radia, z TV, z samochodowych sub-wooferów) monotonny rytm, sporadycznie uzupełniony prostackimi wstawkami melodycznymi i samplami, do tworzenia których, jak mnie oświecił przyjaciel, służą programiki z darmowych płyt-insertów.
Teksty na ogół nie są lepsze, co jest o tyle dziwne, iż hip-hopowi twórcy roszczą sobie pretensję do przekazania czegoś ważnego. Być może jest to kwestia zamierzonego uproszczenia przekazu, aby dostosować go do statystycznego odbiorcy. Generalnie teksty stopniem wyszukania zwykle nie odbiegają od melodii. Zręcznie operują uproszczeniami, dziecinnymi rymami, treściową kliszą i formalnym szablonem. W dodatku są podbudowane dwuznaczną ideologią, jako że odwołujący się do slumsowo-blokowiskowo-proletariackich korzeni hip-hopowcy nader chętnie pozują do zdjęć (w teledyskach i na plakatach) na tle omdlewających na ich widok panienek i luksusowych samochodów. Jak to jest, że poszukujących sensu w świecie nastoletnich i starszych odbiorców to nie razi? Obawiam się, że wyjaśnienie jest zaskakująco proste i da się wyprowadzić z najbardziej podstawowej zasady: kasa rulez.
Nie chciałbym się zagalopować w ocenie destrukcyjnego wpływu muzyki i słów. Widzę, że melodeklamowane teksty, wzmocnione charakterystyczną, przemądrzałą gestykulacją, są przyjmowane jak prawda objawiona. Prawdopodobnie dlatego, że nie wymagają obróbki myślowej i są względnie łatwo przyswajalne. Nie wiem jak wśród starszych odbiorców (pewien człowiek, którego podwoziłem na stopa, twierdził, że choć słucha tylko rocka, dostrzega pewne wartościowe nurty hip-hopu), ale do pewnego momentu hip-hop sieje spustoszenie. Popularność wynika właśnie z prostoty, łatwości odbioru, pozorów głębi, a jednocześnie przekonania, że każdy może coś tu osiągnąć – wystarczy pecet i kilka złotych myśli.
Na tym tle rock jest niemal dokładnym przeciwieństwem. Stwierdzenie, że coś jest hip-hopowe jest równie proste jak stwierdzenie, że słup to słup. Z rockiem jest zupełnie inaczej – jest wszechstronniejszy, wielonurtowy i nie zawęża pola widzenia. Tymczasem proste porównanie wygląda tak: hip-hopowiec nie słyszał o innych typach muzyki, choć o hip-hopie słyszeli chyba wszyscy (ach, potęga marketingu). Hip-hopowej melodeklamacji, w której znudzone głosy wykonawców są niemal nie do rozróżnienia, rock przeciwstawia całkowitą antykonwencjonalność w wykorzystaniu wokalu. Inteligentnie zastosowany klasyczny zestaw gitara-bas-perkusja (wzbogacony ewentualnie o klawisze) tworzy nieograniczone możliwości współbrzmienia i kontr-brzmienia, które powodują, że np. Alanis Morrisette i The Ramones tak pięknie się różnią, a jednak są w tej samej strefie muzycznej. No i podstawowa różnica u źródeł – o ile rock z założenia zmierza do stworzenia czegoś nowego (zbyt daleko posuwający się naśladowcy szybko wypadają z obiegu), to hip-hop programowo ogranicza się do kopiowania, literacko natomiast ograniczony jest możliwościami intelektualnymi poetów z najnowszego wysypu. Porównajcie teksty Eminema i Jima Morrisona albo Peji i Ryśka Riedla… Porównajcie też popowe klasyki z ich hip-hopowymi coverami – specyficzną formą plagiatu.
To był zdecydowanie tekst pod tezę. Widzę kolejnego „twórcę”, który mądrzy się na ekranie telewizora, wzruszam ramionami i mówię, „co ty powiesz koleś… no, no, udało ci się zrymować porobiło z było i dojść do odkrywczego wniosku, że życie jest kurewskie”. I jeszcze jedna konstatacja: ja też byłem małolatem i słuchałem różnych głupot. Dojście do Queens of the Stone Age zajęło mi sporo czasu – ale bez obaw, to jest możliwe i nie boli.
Czy próbuję coś narzucić? Ależ skąd. Boję się tylko tego, co nadejdzie po hip-hopie. Po etapie deklamowania pojedynczych zgłosek do jednorodnego rytmu może to być… cisza.
_________________
 
 
 
 
!kruszynka! 
Mała Mi
mała"Mi"



Znak zodiaku:
lew

Dołączyła: 10 Cze 2005
Posty: 329
Skąd: Bytom
Wysłany: 2005-08-11, 17:12   

Braciszku przeczytałam te streszczenie "Potopu" i mnie zatkało....poniekad masz racje...ale przyznam szczerze ze lubie słuchać HH...oczywiscie nie tak ze wiesz wstaje i zaraz hip hop tylko od czasu do czasu...a cisza pewnie nigdy nie nadejdzie...zreszta ja w to niewierze, wiecej napisze jak mi goraczka przejdzie dziekuje!
_________________
...:::.. Look into my eyes–you will see what you mean to me ...:::..
 
 
 
vash 
bardock



Pomógł: 17 razy
Wiek: 22
Dołączył: 21 Lis 2004
Posty: 1355
Skąd: Poznań
Wysłany: 2005-08-11, 22:01   

A ja i tak ci udowodnie ze nie masz racji...

tylko poco

co do hh to jest za***iscie wielki podzial na stary i nowy nowy to kiedys byl transportowany do smietnika jak sam fisz powiadal ale ktos go z tamtad wyciagnol i robi na nim kase ale to juz nie hh tylko jakas popisow

Jedyne czego warto sluchac to :

kaliber
grammatik
molesta
fenomen
fisz
1000 - ale to osobiste sprawy
i wiekszosc sprzed jakis 6 lat

a teraz to zygac sie chce


ty zwiesz sukces HH a ja to nazywam porazka...

dalczego bo to co jest popularne traci na wartosci i to nie chodzi tylko o muzyke tylko ogolnie tak jest. Pamietam jak w sklepie to byly z 3 plyty o tej tematyce a za jakies pienadze to hoho dostac legala to bylo cos... sam mialem pare legali ale porozdawalem... ale nie oto chodzi najlepsz byla to otoczka, ta o ktroej nikk nie wiedzial 100 osob na koncercie to bylo cos a koncerty byly zadkie. Potem sie to rozkrecilo przez chwile bylo ciekawe ale tak na serio ludzi co znaj to z odpowiedniej strony zeszli troche ze sceny. Klub Hhco byl w czewie upadl zamkneli go i juz nie bylo koncertow potem pojawialy sie w innych klubach ale co to byl za koncert gdzi ludzie stalu i sie bujali jak krowy na rykowisku. nie bylo juz tego klimatu jak na innych "halas" juz nie byl ten sam...

dobre czase ktore minely... i tylko nieliczni je zapamietaja

teraez czysta komercja,
w czym tkwi jej popularnosc moze w tym ze jest to bardzo zbuntowane srodowisko mase przeklenst ten styl wolny co brakuje go wileu ludziom dodaje odwagi moze nie wiem nie slucham... ale jedno jest pewne czasy sie zmieniaja, pink floy raczej nie powroci ani inni i dlateog sa wieczni...

Fenomen - Marzenia
grammatik -Juz jest pozno
_________________
--==Nie ma to jak życie==--
:>
Peace
 
 
 
Rider_0 
Mała Mi



Znak zodiaku:
panna

Wiek: 22
Dołączył: 02 Mar 2004
Posty: 424
Skąd: Łódź
Wysłany: 2005-08-12, 12:42   

Vash nie moge ci pozwolić zapomnieć o chyba najlepszych polskich raperach mówie tu o Skole z WWO, O.S.T.R. Do tego grona trzeba jeszcze zaliczyć Peje bo z HH miał od dziecka doczynienia i wie co to jest :!: A co do tego tekstu to wole sie nie wypowiadać :evil:
_________________
- Jakie założenie masz ??
- Proste!! Walczyć i wygrywać !!
 
 
 
vash 
bardock



Pomógł: 17 razy
Wiek: 22
Dołączył: 21 Lis 2004
Posty: 1355
Skąd: Poznań
Wysłany: 2005-08-12, 15:53   

Rider_0 napisał/a:
Vash nie moge ci pozwolić zapomnieć o chyba najlepszych polskich raperach mówie tu o Skole z WWO, O.S.T.R. Do tego grona trzeba jeszcze zaliczyć Peje bo z HH miał od dziecka doczynienia i wie co to jest :!: A co do tego tekstu to wole sie nie wypowiadać :evil:


Magik

Focus

jesli juz wymieniamy najlepszych

Ja nie zapominam, wymieniles peje i na jakism wiekszym forum to zaraz by sie pojawilo ze jaki to on be i fe a tak na serio to on to rozklecil ze slams atack...
_________________
--==Nie ma to jak życie==--
:>
Peace
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Dyskutuj na Forum