Pomogła: 10 razy Wiek: 20 Dołączyła: 01 Mar 2004 Posty: 1282 Skąd: Zduńska Wola/Łódź
Wysłany: 2006-05-04, 13:52 Co by było gdyby..
Wiem, że nie lubicie takiego "co by było gdyby.." ale zalozmy taka sytuacje.
Jestescie z kims dlugo. Decydujecie sie to skonczyc - wygrywa rozum a nie serce. Konczycie. Kiedy nie mozecie sie pozbierac odzywa sie do was ktos i mowi, ze ta osoba ktora zostawiliscie kompletnie sie rozbila. rzuca prace, znowu ćpa, z nikim nie rozmawia i nie wiadomo gdzie sie podziewa. Doslownie mowi wam, ze umiera.
Czujecie sie wtedy jeszcze gorzej. Bo czujecie sie w pewien sposob winni - wiecie, ze byliscie jedyna osoba ktora ostatnio z nim zostala. Ale nie mozecie zrobic nic- nie mozecie sie spotkac.
Co robicie? Robicie cokolwiek?
_________________ 29.01.1985 - 24.11.2006 Na zawsze w pamięci.. [']
Powód odejścia? Może czas pomyśleć o sobie a nie o kims, kto ma nas "gdzieś"?
Zaczyna ćpac, umiera? To wybór tej osoby. Pytanie. Chcesz umierać z Tą osobą?
z doświadczenia wiem że decyzja o odejściu i szybciej bedzie podjęta tym lepiej dla zdrowej osoby. jesli druga połówka nie chce przestać staczać sie na dno to co to za miłośc skoro ciągnie nas tam z sobą/
_________________ Wszystkie napisane posty nie są oświadczeniem ani oficjalnie wypowiedzianymi słowami,
jest to jedynie splot liter w wirtualnej rzeczywistosci i należy to traktować z odpowiednim dystansem
Powiem tak, skoro wygrywa rozum, to wg rozumu po pierwsze nie powinno czuć się winnym za odczucia drugiej osoby. To nie jest łatwe, ale w sumie nie można się za to obwiniać.
"Co robicie?"
Hmm, z pewnością takiej osobie potrzebna jest pomoc, ale powinna ona jej nie powinna szukać u "nas", tylko gdzie indziej (są poradnie itp.), bo skoro u nas wygrał rozum, to rozumiem, że do tej osoby już nie wrócimy, a jeśli ona będzie miała z nami kontakt i będzie miała żyć z tą świadomością, że to już koniec tego związku, to będzie jej tylko gorzej. W końcu najlepszym lekarstwem dla niej będzie o wszystkim zapomnieć.
LoL, nie pamiętam kiedy napisałem tak długiego posta . Mam nadzieję, że za bardzo nie pokręciłem. Jak jakieś pytania to walcie
Pomogła: 10 razy Wiek: 20 Dołączyła: 01 Mar 2004 Posty: 1282 Skąd: Zduńska Wola/Łódź
Wysłany: 2006-05-14, 14:37
Intense - niby tak. nie powinno sie czuc winnym, ale jesli sie czuje? napewno nie w calosci, bo zlozylo sie wiele innych zlych spraw, ale w pewnym sensie? a jesli sami czujemy potrzebe zrobienia czegokolwiek..
Vash - bo jest to ostatnia osoba ktora robilaby sobie z tego jaja
Kamil- heh wcale nie dziwi mnie twoja odpowiedz. tylko zastanawia mnie czy twoje zdanie byloby takie samo gdybys nie znal sprawy.
_________________ 29.01.1985 - 24.11.2006 Na zawsze w pamięci.. [']
jezeli ktos cpa to raczej nie powinno sie go zostawiac... tylko wyciagac...
kobiety maja maly wplyw ale wtedy trzba znalesc kogos kto jest wstanie... narkotyki to strszny syf zwlaszcza kiedy widzisz ze ktos chce przestac a niemoze... jeden kumpel byl juz w fatalnym stanie ale udalo sie nam go wyciganac w 5. piec osob ciezko nato pracowalo i przestal... na ile nikt tego nie wie
ale czy warto poswiecic siebie... dla kogos kto i tak raczej sie nie zmieni... dla mnie to pewna forma sznatazu... zatem z tego nic dobrego i tak nie wyjdzie bedzie ok przez jakis czas a potem znow wroci powrot roztania...
_________________ --==Nie ma to jak życie==--
:>
Peace
.....tak można spróbować..... ale prawda jest taka, że to dużo nie zmieni..... bo my nie potrafimy zmienic człowieka....pozostanie sobą na zawsze....moze przybierac rózne maski....ale sie nie zmieni.....jak ćpał.....to zapewne do tego wróci.....jak pił...to pić bedzie....jesteśmy za słabi na zmiane....jakbyśmy potrafili sie zmieniać.....być kimś innym fizycznie i psychicznie to nie potrzebowalibyśmy miłości....emocji..Boga....
.....a co mozna zrobic ( ...i tu wstawie moje ulubione słowo ) trwać..... wspierać ta druga osobe...jako przyjaciel....pomóc jej z tego wyjść.....aby potem miec świadomośc, że zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy... jeżeli kogoś kochamy...lubimy.....troszczymy sie o inna osobe, to nie pozostaje nic innego jak byc przy niej w trudnych chwilach...nawet jeśli kiedyś nas zarniła......ale musimy pamiętac by sami nie wpaśc i zapętlic sie w problemach tej osoby...bo i my możemy wtedy potrzebowac pomocy
Jeżeli osoba która ćpa nie chce sama z tego wyjść to ciezko, wręcz niemożliwą rzeczą będize to, żeby ją przekonać do rzucenia nałogu (troszkę źle to ujęłam, ale wiadomo o co chodzi). No cóż jak już ktoś wyżej napisał:
" Czy chcesz umierać razem z tą osobą?"
Nie możemy patrzeć tylko na drugą osobę... pomimo tego, ze była dla nas ważna! Muszą być jakieś granice
_________________ Oh my God! They Killed Kenny! You Busters!!!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum